czwartek, 27 września 2012

Wszystko, co złe.


Każdy ma jakiś cel w życiu. Każdy został stworzony z jakiegoś konkretnego powodu. Jedni są po to, aby nieść dobro, drudzy zło, jedni są dobrymi przyjaciółmi, którzy będą przy nas zawsze, drudzy muszą nas ranić... A ja? Kim ja jestem? Jaki jest mój cel? Ostatnio odnoszę wrażenie, że jestem na tym świecie niepotrzebnie. Jestem tu aby sprawiać przykrość innym, jestem po to, abyście mnie znienawidzili. Przypadła mi ta niewdzięczna rola i nie umiem się z nią pogodzić. Jak to ciężko jest przyjmować na siebie te ciosy, oskarżenia, noże wbijane w plecy. Grono osób, które mnie nienawidzą rośnie. Już niedługo, jeśli to się jeszcze nie stało, dołączy do nich nowa osoba. Ja sama...



A happysad dobry na wszystko. Nawet jeśli tekst jest zbyt optymistyczny.


Samotność.
by:  Shadowisper

Jest mi dzisiaj źle bardzo, jest mi bardzo smutno.
Myśli mam zwiędłe, chore, jak kwiaty na grobie.
Za oknem wisi niebo niby szare płótno.
Nie mogę cię dziś kochać i myśleć o tobie.
Między nami jest przepaść, przepaść niezgłębiona.

I choćbyśmy wykochać po brzeg duszę chcieli,
To wszystko co nas łączy, jest miłość szalona,
A wszystko co jest prawdą, na wieki nas dzieli.
Wiem teraz: to jest jasne jak słońce na niebie,
I musi skonać serce pod ciężką żałobą,
Bo nigdy cię nie wezmę na wieczność dla siebie.
Ty nigdy mną nie będziesz, a ja nigdy tobą.

piątek, 30 grudnia 2011

Wait...

"Nigdy nie wiesz, kiedy przyjdzie miłość. Nic na siłę, nie wolno za dużo o niej myśleć. Ale w końcu przyjdzie. I będzie jasne, że warto było czekać..."
I`m waiting for You...
by: senioritaaa
Można czekać na wszystko. Na miłość, na cud, na prezent, na koleżankę, na spotkanie... Na wszystko. Czasami warto przeżywać takie chwile zdenerwowania, że może to, czego tak bardzo oczekujemy, nie pójdzie po naszej myśli. I co wtedy? Wiem jedno. Pod żadnym pozorem nie wolno się poddawać i z tego rezygnować. Nigdy! Moje czteromiesięczne oczekiwania na wspaniały prezent opłaciły się. Mimo że były chwile zwątpienia, czy to, czego tak bardzo pragnęłam na pewno do mnie dotrze, to w głębi serca wiedziałam, że nie może być inaczej. Oczywiście czekanie na miłość jest zdecydowanie trudniejsze. Nie znam osoby, która nie chciałaby mieć przy sobie tej ukochanej drugiej połówki, która, będzie ją wspierać, przytuli, gdy zrobi się jej zimno, nie opuści jej. Która będzie z nią zawsze. Szkoda tylko, że w tym cholernym świecie wiele osób nie wierzy już w miłość. Trudno się dziwić, jeżeli co raz więcej jest egoistów, nie zważających na uczucia innych. Moje oczekiwania na miłość wydłużają się. Czasami nawet twierdzę, że będę tak czekać do końca życia, a miłość nigdy nie nadejdzie. Ciągle trwam w nadziei, że ten jeden jedyny obudzi się ze snu i spoglądając na mnie pomyśli "tak to jest ta jedyna, to z tą chcę być". Oby nie było za późno. 
"- Jest już za późno. - Nie jest za późno!"; "Nie ma już krzywd, nie ma już zdrad. Nie ma tęsknoty. Nie ma już nic, nie ma już nas... Nie ma gdzie iść, nie ma powrotu. [...] Jest tylko popiół."
Ciągle bywa tak, że dobrą informację z dnia jednego musi popsuć druga, niezbyt miła. Tak było i wczoraj. Nie zobaczę Go, nie porozmawiam z Nim, nie będę miała tej szansy. Los nie jest po mojej stronie. Próbuję się pocieszać faktem, że to nic, będą inne okazje, dam radę, wypełnię swój plan. Niestety w głębi serca nie do końca w to wierzę. Jeżeli nie pojadę tam, jeżeli nie będę Go widziała tego dnia, jeżeli z Nim nie porozmawiam to będzie koniec. Nie zakocha się. Nie będzie nas. Nie będzie już nic.
Już dzisiaj zakończy się ten rok. Mogę nawet rzec, że fatalny rok. Tyle błędów, tyle pomyłek przeplatało się z chwilami radości, wspaniałymi momentami wartymi zapamiętania. Jednak to porażki wygrały. I rzecz najważniejsza aby pod koniec roku zadać sobie dwa pytania. Co było moim największym sukcesem w tym roku? To będzie proste. Zakochanie się w Nim. A co było moją porażką? Jeszcze prostsze. Zakochanie się w Nim...


Wszystkim życzę najlepszego zakończenia tego roku i jeszcze lepszego następnego, aby w końcu oczekiwanie na miłość opłaciło się, aby było jak najmniej porażek, a jak najwięcej sukcesów. Spełnienia marzeń!


poniedziałek, 26 grudnia 2011

Nienasycony głód.

Ne me quitte pas!
by: gokhantutak

"Nie przeczuła, czego pragnę w niej. Ja się wciąż łudziłem, że pokonam cień, lecz w ramionach mych, co za przeklęty los! Życie uszło z niej..."
Ludzie nas zostawiają, opuszczają, porzucają. To te trzecie słowa brzmi najbardziej drastycznie. Już od samego dźwięku "po-rzu-cić" chcę się płakać. Jak się kogoś zostawia, to przeważnie się wraca. Jak się kogoś opuszcza, to dla jego dobra. Jak się kogoś porzuca to myśli się tylko o sobie. Ludzie mnie porzucają. Nie wyczuwając, jak bardzo są dla mnie ważni po prostu odchodzą, mając gdzieś moje uczucia. Krzyczę "idźcie", tak naprawdę myśląc "proszę, zostańcie". Liczą się oni, nie ja. Jeżeli tak im lepiej, jeżeli taką drogę wybrali, proszę. Kilka dni, miesięcy, lat opartych na łzach, a potem przychodzi zapomnienie na chwilę. Wspomnienie zostaje ulokowane w jakimś małym kąciku w głowie i wraca tylko w tych wybranych chwilach. Jednak jeżeli ci ludzie wracają, co zdarza się rzadko, wyciągam ramiona i wybaczam. Przyjmuję ich z otwartym sercem, okazuję skruchę. Przecież nadal je kocham...
"Bo kiedy sięgnąć chcę ku życiu to w ramiona chwytam śmierć, lepiej rozbłysnąć raz i spłonąć 
niż bez końca palić się! Ja chcę wlecieć na wyżyny, lecz niezmiennie spadam w mrok. Lepiej aniołem albo i diabłem być, a ja to tylko niespełnienie i pragnienie każe mi żyć!"
Nieodmiennie nasuwa mi się myśl, że kroczę bez celu. Życie przelatuje mi pomiędzy palcami, a ja jestem uwięziona tylko i wyłącznie w rutynie. Nie potrafię się wyluzować, zapomnieć o problemach i brnąć na maksa korzystając z życia. Czasami dochodząc do wniosku jak bardzo jest źle odechciewa mi się wszystkiego i ogarnia mnie chęć wyjechania jak najdalej stąd, zrobienia czegoś szalonego. Ale przecież nie wsiądę do pociągu, nie ucieknę. Brak mi odwagi...
"Chciałbym zrozumieć świat i poznać los a nie znam siebie sam!"
Brakuje odwagi do poznawania świata, ludzi, aż w końcu siebie samego. Paryż, moja miłość niespełniona. Kiedyś, gdy nie będę się bała wybiorę się tam z ukochaną osobą, odkryję nowy świat. I choć tak bardzo pragnę tego teraz, coś mnie powstrzymuje, jakieś siły mówią, abym nie robiła niczego pochopnie. A czasu na myślenie nie ma za dużo. Także zostają one składane w jakimś zakątku i powracają, kiedy jest już za późno. 
Pozostaje nienasycony głód.


Taką niewielką refleksją rozpoczynam swoją nową przygodę. 
Miłego czytania!
M.